Tani sposób na wywołanie zdjęcia

Chociaż fotografią interesuję się już od czasów dzieciństwa, tak do niedawna w ogóle nie wywoływałam swoich zdjęć. Głównie przetrzymywałam je na dyskach zewnętrznych co nierzadko prowadziło do tego, że zwyczajnie o nich zapominałam. W końcu jednak wyrobiłam w sobie nawyk wywoływania fotek i teraz żałuję, że nie robiłam tego wcześniej.

Dlaczego wywołuję swoje zdjęcia?

internetowe wywoływanie zdjęć z aparatuZaraz po skończonym liceum postanowiłam zapisać się do szkoły fotografii, która od niedawna zaczęła funkcjonować w moim mieście. Miała bardzo dobre opinie, a że kocham robić zdjęcia pomyślałam, że jest to świetny sposób na rozwinięcie swoich pasji oraz na zdobycie doświadczenia zawodowego. To właśnie tam wyrobiłam sobie nawyk wywoływania zdjęć, który niezwykle pomógł mi w późniejszych czasach. Na początku uczyliśmy się wywoływać fotki samodzielnie, w ramach ćwiczeń oraz zaliczeń przedmiotu. Cały proces okazał się być dla mnie niezwykle fascynującym, jednakże kiedy chciałam zrobić swoją własną ciemnię w domu okazało się, że koszta wyjdą naprawdę ogromne. Mogłam zatem pozwolić sobie na samodzielnie wywoływanie zdjęć jedynie na uczelni. Często wykładowcy powtarzali również to, że odbitki fotek warto wieszać gdzieś w widocznym miejscu w naszym domu. Nie tyle, by móc się nimi chwalić, ale dlatego, że im dłużej się w nie będziemy wpatrywać tym więcej błędów technicznych będziemy widzieli. Po czasie zauważymy, że pewne rzeczy zrobilibyśmy na inaczej: inaczej skadrowali zdjęcie, czy też ustawili inny czas naświetlania oraz przysłonę. Innymi słowy mówiąc: wywołane fotografie stanowią świetne narzędzie do nauki na własnych błędach. Dlatego wpadłam na pomysł, aby wywołać również swoje prywatne fotografie i tu spotkała mnie miła niespodzianka. Internetowe wywoływanie zdjęć z aparatu okazało się być niezwykle tanią opcją w porównaniu do kosztów, jakie musiałabym ponieść, gdybym chciała sama zrobić sobie ciemnię w domu. Tymczasem wystarczyło wejść na stronę internetową, wgrać fotki, kilka kliknięć i gotowe. Pozostawało mi czekać, aż kurier dostarczy moje zdjęcia do domu. Z biegiem czasu zaczęłam też korzystać z innych opcji dostępnych na stronie. Nie tylko z tradycyjnych odbitek, ale też wywoływania fotek w innych formatach, jak np: w formie kalendarza lub plakatu.

Zgodnie z naukami wyniesionymi ze szkoły, wywołane fotki wieszałam w moim pokoju na ścianie, zamiast chować je do albumu. To pozwalało mi często nabrać nowych pomysłów oraz zainspirować się, kiedy nie miałam weny twórczej. Poza tym rzeczywiście spoglądając na swoje małe dzieła byłam wstanie dostrzec rzeczy, których nie widziałam podczas robienia konkretnego zdjęcia.